"Jeśli nie uda mi się zrealizować mojego
marzenia, myślałem sobie, nie stanie się to dlatego, że nie skorzystałem z szansy
podjęcia wyzwania" Monty Roberts Nasze logo
Kolor niebieski to kolor maryjny, zarys domu to kaplica w Goju - krzyż oczywiście jest
jasny. Litera M symbolizuje Maryję a czerwona liczba 7
symbolizuje siedem mieczy boleści, którymi zostało przeszyte serce Matki Jezusa. Łeb
konia jest czytelną częścią zaś rok 2010 to rok
pierwszej Konnej Pielgrzymki.
Relacja z VII Konnej Pielgrzymki do Goja
Siódmego sierpnia o godzinie 12.30 z Doliny Neli k. dawnych kortów, wyruszyliśmy
w siódmą Konną Pielgrzymkę do Goja. Zapoczątkowane w 2010 roku pielgrzymowanie,
dziś staje się już zwyczajem miejscowych Miłośników koni. Ufam, że zwyczaj ten
stanie się tradycją pielęgnowaną przez następne pokolenia. Relacja z V Konnej Pielgrzymki
do Goja
V Konna Pielgrzymka do Goja
to nasz mały jubileusz. W tym roku ze względu na budowę drogi z
Toszka do Wielowsi,
jechaliśmy przez Oracze. Ta trasa była bardziej urokliwa, chociaż
mniej atrakcyjna dla mieszkańców Toszka,
którzy nas po drodze oczekiwali. Za wytrwałość dziękujemy. Jak powstała? Pomysł pielgrzymki zrodził się w
marcu 2010 roku, na procesji konnej „Osterreiten” w Żędowicach.
Zapytałem wtedy poznanych chłopów, czy byliby zainteresowani letnią
konną pielgrzymką. Propozycja została ochoczo przyjęta.
Odtąd starałem się „coś” zorganizować. Ustalono datę 25 lipca bowiem w I
niedzielę tego miesiąca, jest w Goju odpust ku czci Matki Bożej.
Oczywistym jest fakt iż obecność koni na odpuście nie jest pożądana ze
względów bezpieczeństwa. Stąd też nasza pielgrzymka jest obchodzona
później,
choć ściśle związana z Odpustem.
Obraz w Goju przedstawia Pietę Maryi trzymającej Jezusa, a jej serce
przebija 7 mieczy, które są symbolami 7 boleści, które to zapowiedział
Symeon.
Siedem Boleści Maryi to: proroctwo Symeona, ucieczka do Egiptu,
zagubienie Jezusa podczas pielgrzymki do Jerozolimy, spotkanie na drodze
krzyżowej,
śmierć Pana Jezusa na krzyżu, zdjęcie z krzyża, złożenie do grobu
W sam odpust nie możemy wjechać do Goja, ze względów organizacyjnych
oraz bezpieczeństwa, zarówno jeźdźców, innych pielgrzymów i koni.
Dlatego właśnie spotykamy się w Goju w lipcu abyśmy i my jako rodzina
miłośników koni, mogli oddać Jej cześć i uzyskać odpust.
Dlatego też, warto aby w tym dniu, być w stanie łaski uświęcającej.
Wiem, że wielu, nie afiszując się z tym,
bardzo poważnie do tej sprawy podchodzi. Słyszałem nawet piękne
świadectwo: „jedziemy na pielgrzymkę, więc powinnam jechać z czystym
sercem”.
Dobre słowa i dziękuję za nie! Leży mi na sercu, abyśmy wszyscy razem
odkryli tu Boga, z którym warto przebywać, z którym warto mieć więź.
Jezus nauczył swych uczniów modlitwy Ojcze nasz. W tej modlitwie
pozwolił nam zwracać się do Boga, jak do własnego Ojca.
Tym samym dał nam relacje, które są bardzo intymnymi. Jeśli więc Jezus
dał nam taki dar, to nie powinniśmy pozwolić na to by nasz Tata był
bezdomny!
Jego pragnieniem jest aby być Bogiem z nami – Emmanuelem. Puka do
naszych drzwi, jeśli ktoś posłyszy Jego głos i drzwi otworzy,
On wejdzie do niego i będzie z nim wieczerzał. To wspólne biesiadowanie,
ta wspólna wieczerza jest okazją by poznać Boga.
Zwykle Bóg kojarzy się z wymaganiami, z Dekalogiem, z rzekomym
ograniczeniem naszej wolności i rozsądku.
Jeśli jednak poznamy lepiej Boga, przez Jezusa Chrystusa, wówczas
zobaczymy w Nim, kogoś kto chce wyciągnąć człowieka z niewoli samych
siebie.
Słusznym jest Chrystusowe porównanie Boga jako do Ojca, gdyż w tym
słowie zawiera się miłość i sprawiedliwość, zaufanie i kierownictwo.
Już u początków stworzenia, Bóg widział relacje z człowiekiem jako
relacje z partnerem w tworzeniu świata.
Jednak przez grzech te relacje zostały zerwane. Kłamstwo szatana tak
mocno utkwiło w sercu człowieka, że ten ostatni żyje nim po dziś dzień.
Dopiero głębsze przylgnięcie do Jezusa jest jedyną drogą do odkrycia
jakim naprawdę jest Bóg. Tylko wtedy mogę zerwać ze stereotypem,
iż Bóg jest Bogiem wymagań, Bóg jest Bogiem sprawiedliwości, jest Bogiem
nie rychliwym ale sprawiedliwym.

Pielgrzymkę tworzymy my sami, stąd też każdy z nas stanowi ważne ogniwo. Każdy
jest mile widziany i zaproszony do wspólnej modlitwy jak i do wspólnego
tworzenia jeździeckiej atmosfery.
Pielgrzymka do Goja, ma szczególny charakter. Modlimy się o błogosławieństwo
Boże dla pracy rolników, o szczęśliwe zbiory oraz o pokój na Świecie, gdyż takie
intencje przyświecały naszym przodkom. Do tych intencji dołączamy naszą
modlitwę, prosząc o Boże błogosławieństwo w pasji jeździeckiej. Modliliśmy się
również za naszych zmarłych:
Pana Józefa Dzwonowskiego - Toszek,
Pana Joachima Biela - Zabrze,
Pana Tomasza Kosiorka – Pysowice,
Pana Krystiana Swolka – Zabrze,
Pana Scneidera – Wielowieś/ Bawaria,
Podczas pielgrzymki ogłoszony został 2017 Rokiem Świętego Huberta, z racji
przypadającej 1290 rocznicy śmierci naszego Patrona i Orędownika. Inaugurację
obchodów ogłoszono na 3 listopada br. w kościele św. Józefa w Zabrzu.
W tym roku, grupę jeźdźców konnych tworzyli Miłośnicy koni z Zabrza – Mikulczyc
2, Gliwic 1, Wielowsi 2, Pyskowic 2, Niekarmii 3, Toszka 2, Boguszyc 2,
Wilkowiczek 1, Lublińca 1, Płużnicy 1, Żędowic 3, Radoni 1, Sarnowa 1. Natomiast
powożący przyjechali do nas z Zabrza Mikulczyc 1, Byciny 1 – dwa konie,
Ciochowic 1 – dwa konie, Czarkowa 1, Błotnicy Strzeleckiej 1, oraz jeden powóz
„niezidentyfikowany”. Tak więc łącznie 22 par jeździeckich oraz 6 bryczek.
Niestety zabrakło Pana Schneidera z Wielowsi i Bawarii jednocześnie, który w tym
roku odszedł po nagrodę życia wiecznego. W tym też roku 3 osoby debiutowały w
naszym dorocznym pielgrzymowaniu. Najmłodszą debiutantką była Kamila Podkowa z
Toszka, jadąca aż z Niekarmii. Po raz pierwszy jechali również Tomasz Przybyła,
reprezentujący nasze Stowarzyszenie oraz pan Jan Polednik vel. Hans, powożący
bryczką. Gratulujemy!
Program wyglądał podobnie jak co roku. O godzinie 12.30 w eskorcie OSP Toszek i
Ciochowice, wyruszyliśmy do Goja, by tam o godz. 13.30 sprawować Najświętszą
Ofiarę Mszy Świętej. Po niej dekoracja pamiątkowym flots oraz zapowiedź
pielgrzymki do grobu Św. Huberta w przyszłym roku. Po wspólnej modlitwie
wyruszyliśmy do Toszka na spotkanie przy stole biesiadnym, gdzie mogliśmy
skosztować dobrych wyrobów Pana Herberta Suchanka.
Podczas naszego pielgrzymowania zorganizowaliśmy mały kiermasz, którego dochód
przeznaczony jest na zakup sztandaru Stowarzyszenia Miłośników Koni Hubertus. I
tutaj otwieram całą listę podziękowań tym wszystkim, którzy przyczynili się to
zorganizowania naszej Pielgrzymki.
Najpierw samym uczestnikom za przyjęcie zaproszenia oraz tworzenie wspólnej
przepięknej atmosfery. Dalej, Strażakom OSP Toszek i Ciochowice, za każdy wkład
w realizację naszego przedsięwzięcia. Państwu Czypczar z Zabrza z ramienia PCK,
którzy służyli gotowością udzielenia I Pomocy – jeśli by trzeba było. Cieszyła
nas obecność przedstawicieli Mediów, stąd też słowa podziękowania dla Redakcji
TVT z Rybnika. By podkreślić wkład i zaangażowanie Wolontariuszy, którzy bardzo
dużo siły i energii poświęcili w przygotowanie naszej pielgrzymki, dziękuję im
na końcu by podkreślić ich pierwszeństwo: Trudzi – mojej mamie, Marcie i
Matuszowi, Dawidowi, Joli i Mariuszowi. Serdecznie DZIĘKUJĘ za wszystko dobro.
Nie jestem też wstanie wymienić wszystkich tych, którzy upiekli ciasto do
„kawy”, więc DZIĘKUJĘ!!!
A co działo się przed pielgrzymką?
Oprócz przygotowań do wspólnej wędrówki oraz podjęcia Gości w Dolinie Neli,
stworzyliśmy okazję do skorzystania z przejażdżek konnych oraz kilku zajęć z
hipoterapii dla Emanuela, który świetni bawił się na końskim grzbiecie grając na
rogu myśliwskim.
Uczestniczyliśmy również w festynie rodzinnym organizowanym na Oraczu. Ks. Rafał
dał pokaz cięcia konno szablą ułańską oraz strzelania do balonów. Po nim daliśmy
okazją do skorzystania swoich umiejętności w jazdy konnej.
Jak widać nasze pielgrzymowanie staje się okazją do radości nie tylko w sercach
miłośników koni, ale i tych którzy razem z nami tworzą wspólnotę parafialną i
społeczną.
W założeniach nasza pielgrzymka miała być międzynarodowa. Udało się!
Gościliśmy Pana Karla Schneidera z Bawarii.
Swoją obecnością zaszczycił nas ks. Biskup Gerard Kusz, który
sprawował Eucharystię i wygłosił kazanie.
Zauważył w nim wartość naszej wspólnoty, dobro działalności
Duszpasterzy Miłośników Koni oraz potrzebę
gromadzenia się i odnoszenia swojej pasji do Boga. Znany z poczucia
humoru, ks. Biskup zauważył,
że „głupek nie może wsiadać na konia”. Gościliśmy również ks. Dr
Krzysztofa Dorna SDS – Kapelana środowisk jeździeckich z Wrocławia.
Całą naszą Pielgrzymkę zauważyła Pani Redaktor Marta Janota, z TVP
Katowice. Przedstawiając jej relacje w wieczornych Aktualnościach.
W całej trasie towarzyszyła nam Orkiestra dęta ze Świbia ora
pierwszy w historii Kowbojski Zespół Sygnalistów Myśliwskich.
Jak zwykle całą trasę przejazdu zabezpieczała nasza toszecka i
ciochowicka Straż Pożarna a także Policja
i grupa ratowników medycznych z PCK. Za trud włożony w działania z
serca dziękuję.
Nasz mały Jubileusz był okazją do uczczenia wiernego udziału każdego
z uczestników, którzy przez 5 pielgrzymek uczestniczyli konno.
Wręczono im złote podkowy, które mają upamiętniać wierność
pielgrzymce. Nagrodzono: Pana Józefa Poloczka, Wojciecha Kampę,
Mariusza
i Urszulę Sikora, Waldemara i Natalię Mosoń, Martin Kocur, Ks.
Rafała Przybyła. „Złotą Podkowę” otrzymali również
Ks. Biskup Gerard Kusz oraz przedstawiciel firmy „EKO MAX” z Gliwic,
która to jest naszym wielkim darczyńcą.
Każdy uczestnik pielgrzymi otrzymał pamiątkową przypinkę z logo
naszego dzieła. Można było również skosztować
wypieków w kształcie końskiego łba. Jeźdźcy i powożący otrzymali
pamiątkowe kotyliony (flots) oraz woreczki poświęconego owsa.
Piękny prezent otrzymał od jeźdźców ks. Rafał Przybyła –
organizator. Pani Jola Polednik oraz Pan Mariusz Sikora w imieniu
wszystkich zgromadzonych wręczyli Duszpasterzowi pas z
wygrawerowanym napisem na klamrze: Diecezjalny Duszpasterz
Miłośników Koni.
W tym roku udział wzięli jeźdźcy i powożący z Bawarii, Zabrza,
Gliwic, Błotnicy Strzeleckiej, Niekarmii, Poniszowic, Pyskowic,
Byciny, Żędowic i Zawadzkiego. Łącznie 26 wierzchowców i 11 bryczek
oraz około 300 osób uczestniczących we Mszy Świętej w kaplicy.
Wyruszyliśmy z Toszka z ul. M. Konopnickiej o 12.30, ruszyliśmy w
kierunku Oracza a później Kotliszowic i do Goja.
Po przyjeździe do Goja przywitał nas kustosz ks. Proboszcz Joachim
Gądro. Następnie rozpoczęliśmy Mszę świętą.
Po sprawowanej Eucharystii wręczono pamiątki oraz podziękowania,
później wyruszyliśmy na skromny piknik do Toszka.
Tam czekał na nas zespół „A Happy Day”, który dał nam dobrą porcję
muzyki i zabawy. Bawiliśmy się do wieczora,
przy dobrej muzyce ciastku i kawie. Nie było alkoholu. Chcemy
pokazać, że bez niego tez można nieźle się bawić.
Nasza Pielgrzymka zrodziła tez już konkretne owoce. Pierwszym było
powstanie Stowarzyszenia Miłośników Koni „Hubertus”,
które to pozwala dzieciom i młodzieży poznawać konie.
Każdemu kto przyczynił się do powstania tego dzieła, z serca
dziękuję. Przygotowania do Pielgrzymki trwają cały rok.
Natomiast bezpośrednie przygotowania prawie cały tydzień ciężkiej
pracy. Nie jestem wstanie wymienić wszystkiego i wszystkich.
Bardzo cieszy jak ludzie solidaryzują się dla konkretnego działania.
Foto relacje oraz filmy umieszczone są w naszej galerii. Serdecznie
zapraszam.
Pierwsze kroki:
Wraz z Renatą Kuciejczyk
z Lublińca, wybraliśmy się na rajd z Sadowa do Toszka, właściwie
było to już nasze pielgrzymowanie.
Po przybyciu do stajni Wojtka Kampy, próbowaliśmy organizować
innych chętnych, którzy chcieliby jechać konno do Goja.
Lotem błyskawicy rozeszła się wieść o korowodzie konnym. Marta
Swolany powiedziała Monice Czyżowicz, Monika dała znać swoim
znajomym.
Pan Marcin Kocur powiadomił swoich znajomych. Odnaleźliśmy
naszych znajomych z Żędowic. Ci na wieść o pielgrzymce
zapraszali siebie nawzajem.
Razem z Chłopami z Żędowic przyjechał jeszcze Mariusz Sikora z
mamą z Radoni.
W Toszku dołączył również Pan Poloczek z Ciochowic. Pięknym
gestem było pożyczanie koni. Osoby, które chciały jechać a nie
mają koni,
mogli je pożyczyć. Wojtek pożyczył Renacie i Robertowi, Monika
Marcie, Pani Patrycja z Niekarmii pożyczyła Ani.
Rola Pana Dzwonowskiego:
Z wielką radością
przyjął zaproszenie Pan Józef Dzwonowski. Jako
najstarszy hodowca koni brał udział we Mszy
Świętej.
Jak się potem okazało była to Jego I i ostatnia
pielgrzymka konna do Goja, bowiem 24 grudnia 2010 zmarł.
Po przeżyciu 94 lat odszedł po nagrodę życia wiecznego.
Dlaczego o nim wspominam? Bowiem ten człowiek wszczepił
mi miłość do koni. Nauczył mnie, że koń stanowi członka
rodziny.
Nie mam na myśli tutaj przesadnego traktowania konia,
jak chcą tego zwolennicy myśli iż koń ma duszę
nieśmiertelną.
Koń dla Pana Józefa był po prostu żywicielem. To koń
ciągnął pług, kultywator i brony, którymi to uprawiało
się pole,
na którym potem rosła pszenica. Tym samym to koń stał u
początku chleba powszedniego. Stąd też ogromny szacunek
do tego zwierzęcia.
„Dziadek” pokazał mi również inne wartości. Pomógł mi
odkryć powołanie do kapłaństwa i pokazał, że warto
traktować Boga jako Ojca.
Tym samym ukazał, że hobby – jazda konna i inne, nie
mogą być w życiu człowieka najważniejsze, gdyż jeśli Bóg
odejdzie na dalszy plan,
nic nie będzie dawało satysfakcji. Jeśli zabraknie Boga,
wszędzie wejdzie zazdrość, wzajemne dokazywanie i
wyniosłość. Brak Boga,
a tym samym brak pewnych zasad i moralności, sprawił, że
nie jedna stajnia, wspólnota, grupa ludzi rozpadła się
albo wegetuje.
Natomiast przylgnięcie do Boga daje prawdziwy pokój i
szacunek względem człowieka. Bowiem człowiek wierzący
nie potrafi jednocześnie składać rąk do modlitwy
a zarazem fałszywie oskarżać, i wbijać przysłowiowy nuż
w plecy.
Wraz z Moniką Czyżowicz i Renatą Kuciejczyk, jako wotum
wdzięczności pojechaliśmy końmi na pogrzeb „Dziadka”.
Jak przystało na hodowcy koni,
również i te, które kochał były na Jego pogrzebie. Może
mało kto wie, ale jest taka tradycja, że jeśli umrze
jeździec, to w kondukcie żałobnym prowadzony jest
osiodłany koń,
jednak bez jeźdźca. Tradycje te warto poznawać i
podtrzymywać.
Udział w liczbach
W ciągu
dwóch lat, a tym samym już na III pielgrzymce,
liczba jeźdźców i powożących, przekroczyła 50
osób. Jest to niewiarygodny wynik.
W 2010 roku, kiedy odbyła się I pielgrzymka
udział wzięło 21 jeźdźców i zaprzęgów. W 2011
roku, udział wzięło 27 uczestników oraz liczni
zebrani w samej kaplicy w Goju.
W III pielgrzymce wzięło udział 51 koni
wierzchowych wraz z powozami. W 2013 podczas IV
Konnej Pielgrzymki do Goja udział wzięło
42 pary.
Zapraszam do zobaczenia relacji w
GALERII
REGULAMIN PIELGRZYMKI
1. Pielgrzymce przewodnicy krzyż w towarzystwie
chorągwi pielgrzymki i naszego patrona św.
Huberta.
Za nimi ksiądz, później bryczki i konie
wierzchowe. Owoce Konnej
Pielgrzymki
Każde dzieło, jesli jest tylko dzielem
Bożym, przynosi dobre owoce. Pośrednią
konsekwencją I konnej pielgrzymki, jest
powstanie
naszego Stowarzyszenia. To właśnie to
Towarzystwo, jest DZIEŁEM KONNEJ
PIELGRZYMKI DO GOJA. W dalszym jednak
planie, owocem naszego Pielgrzymowania
jest upowszechnianie kultury
jeździeckiej wśród dzieci i młodzieży,
osób dorosłych oraz niepełnosprawnych.
Naszym zamiarem,
jest takie działanie, aby umożliwić
osobom zainteresowanym zdobywanie
umiejętności jeździeckich. Wszystkich
więc zainteresowanych
zapraszam do kontaktu.
Charytatywność
naszego Dzieła Jakiś czas
temu, do pewnego działania
zainspirowała mnie grupa Ułanów spod
Krakowa. Zorganizowali tam Mikołaja
dla biednych dzieci.
Podobną inicjatywe podejmuja
motocykliści. Pomyślałem, że również
miłośnicy koni mogliby sie
przyczynić do takiej dobroczynności.
Stąd też w czasie pielgrzymki
zebrana kolekta bedzie przeznaczona
na zorganizwanie Mikołaja dla
Ośrodka, który tej pomocy
potrzebuje.
Pozdrawiam, Ks. Rafał.
W tym
roku zmiana trasy -
wyjatkowo! W tym
roku musimy jednak jechac inną
drogą. Ze względu na remont
drogi do Wielowsi, pojedziemy
przez Sarnów. Za boiskiem
skręcimy w prawo drogą aż
do Kotliszowic. Następnie za
torami w lewo aż do Goja.
Towarzyszyć nam będzię Orkiestra
dęta z Radonii. Zapraszajcie
swoich znajomych,
Gości, nie tylko jeżdzących
konno, ale i tych którym
odpowiada taka forma wypoczynku.
OD
2015 roku NOWY
TERMIN Od
przyszłego roku czyli od
2015, tym samym od VI Konnej
Pielgrzymki do Goja
zmieni się termin naszego
wydarzenia. Pojedziemy w
pierwszą niedzielę miesiąca
sierpnia. Zmiana ta
podyktowana jest udziałem
wielu jeźdzców
w tradycyjnych obchodach ku
czci Św. Anny. Te dwie
uroczystości - dla wielu
bardzo ważne - nakładają się
nawzajem, w tych samych
terminach.
Wychodząc na przód
uczestnikom pielgrzymek,
Organizatorzy podjęli
uchwałę o zmianie terminu.
Innym argumentem jest
nadzieja na ścierniska,
które - liczymy na to, będą
prędzej niż w lipcu.
Okolicznościowa
naklejka
W tym roku, nasza konna
pilegrzymka odbędzie się
poraz piąty.
Z tej okazji
postanowiliśmy wydać
okolicznosciową
naklejkę. Poniżej jej
prezentacja:
2. Podstawowym krokiem jest stęp, w
uzasadnionych sytuacjach kłus, po uprzednim
sygnale.
Zakazuje się galopu i innych wyczynowych
„pokazów”. Nie przekraczamy osi jezdni i nie
wyprzedzamy.
Każdy uczestnik zobowiązany jest do zachowania
bezpiecznej odległości, zarówno z boku jak i z
przodu konia.
Jazda powinna być rytmiczna, w razie potrzeby
należy ponaglić konia jednak nie doprowadzać do
tego by jazda polegała na
ciągłym stępowaniu/kłusowaniu.
3. Na całej pielgrzymce ZAKAZUJE się spożywania
alkoholu. Natomiast od rozpoczęcia w Toszku aż
do zakończenia w tym samym miejscu,
ZAKAZUJE palenia tytoniu w różnych formach
(papierosy, cygara, fajki) używania słów
wulgarnych.
Na Mszy świętej bierzemy czynny udział, nie
przeszkadzajmy innym w uczestnictwie w ofierze
Pana Jezusa.
Dlatego bardzo proszę aby nie rozmawiać podczas
mszy świętej. Na rozmowy, wymianę spostrzeżeń,
wspomnień,
jest czas podczas dojazdu do Goja. W grupie
ustanowieni są porządkowi, którzy są
odpowiedzialni za porządek.
Mają oni prawo i obowiązek do napomnienia
zarówno jeśli chodzi o w/w zasady jak i ułożenie
koni.
Porządkowi są również odpowiedzialni za
ustawienie koni na miejscu. Dlatego każde słowo,
polecenie porządkowego jest wiążące.
4. W grupie nie ma wyjątków. Nie ma czegoś
takiego jak: „ja tylko napije się piwa”.
Jedziemy razem. Wszystko też ma swój czas.
Jest czas rozmowy i czas milczenia, czas pojenia
koni i czas odpoczynku zwierząt. Jeśli jednak
osoba rozbije porządek,
zaraz za nim pójdą kolejne osoby. Jak widać jest
nas coraz więcej. I to cieszy, ale tym samym
musimy ustalić pewnego rodzaju zasady.
5. W goju, nastąpi usytuowanie koni i powozów.
Plan przewiduje ustawienie najpierw bryczek
prostopadle do kaplicy.
Należy wziąć taki łuk, aby móc ustawić powozy
jak najbliżej siebie. Kierujący ruchem pozwolą
wjechać następnej bryczce dopiero
po ustawieniu wcześniejszej. Tak aby móc
ewentualnie manewrować. Następnie ustawiane będą
konie wierzchowe,
według porządku pokazanego na rysunku. Zakazuje
się wjeżdżania na pola położone wokół kaplicy.
6. Następnie przedstawienie (skąd jesteś, imię i
nazwisko, imię konia, stajnia i miejscowość,
skąd ty jesteś i ewentualnie
skąd masz konia) dekoracja flots, Msza Święta,
ogłoszenia, wspólne zdjęcie w miarę możliwości,
napojenie koni
(konie poimy po Mszy świętej).
7. Warto, aby konie były podkute z hacelami na
asfalt, przynajmniej na przednie nogi, ze
względu na nawierzchnię drogi.
8. Proszę o oznakowanie czerwoną wstążką w
ogonie koni, o których wiemy, że mają tendencję
do kopania innych.
9. Jest możliwość ubezpieczenia jazdy konnej od
Odpowiedzialności Cywilnej w życiu prywatnym w
klauzulą jazda konna.
Ubezpieczenie to obejmuje wszelkie szkody
materialne jakie może poczynić koń (zniszczone
mienie, uszkodzone auto Itd.). 2012 roku koszt
takiego ubezpieczenie to 70 zł na 200000 zł.
Niestety nie można naszej pielgrzymki
ubezpieczyć w całości. Dlatego trzeba pomyśleć o
indywidualnym ubezpieczeniu. Ubezpieczenie NW
jest możliwe dlatego tez ono będzie wykupione.
10. Wszelkie pomysły co do organizacji
pielgrzymki jak i tego co po niej nastąpi, są
mile widziane.
Jednak nie później jak do wyznaczonego dnia.
11. Sięgnijmy jeszcze do przepisów ruchu
drogowego, które mówią o obecności koni na
drogach publicznych.
"Jazda konna po ulicy jest możliwa, ale szykując
się do takiej musimy pamiętać o licznych
obwarowaniach prawnych – nie zapominajmy,
że zasady takiej jazdy określa prawo o ruchu
drogowym. Na początek zatem kilka przepisów.
Jak mówi art. 35.1 Jazda wierzchem i pędzenie
zwierząt powinny się odbywać po drodze
przeznaczonej do pędzenia zwierząt.
W razie braku takiej drogi jazda wierzchem i
pędzenie zwierząt mogą odbywać się po poboczu, a
jeżeli brak jest pobocza - po jezdni.
Ustęp 2 mówi zaś o tym, że do jazdy wierzchem i
pędzenia zwierząt stosuje się odpowiednio
przepisy art. 34 ust. 1 i 2 oraz
przepisy o ruchu pojazdów. Zgodnie z prawem
zabroniona jest jazda wierzchem gdy koń jest bez
uzdy,
obok innego uczestnika ruchu na jezdni, po
drodze oznaczonej znakami z numerem drogi
międzynarodowej oraz po drodze,
na której obowiązuje zakaz ruchu pojazdów
zaprzęgowych; po drodze twardej w okresie
niedostatecznej widoczności
oraz po drodze twardej osobie w wieku poniżej 17
lat.
Nasza Pielgrzymka jest zabezpieczona przez
odpowiednie służby nie mniej jednak należy
pamiętać, że nawet zabezpieczenie
Policji i Straży Pożarnej, nie zapewni
bezpieczeństwa jeśli my sami nie zatroszczymy
się o nie.
