"Jeśli nie uda mi się zrealizować mojego marzenia, myślałem sobie, nie stanie się to dlatego, że nie skorzystałem z szansy podjęcia wyzwania"

Monty Roberts


Nasze logo

Kolor niebieski to kolor maryjny, zarys domu to kaplica w Goju - krzyż oczywiście jest jasny. Litera M symbolizuje Maryję a czerwona liczba 7 symbolizuje siedem mieczy boleści, którymi zostało przeszyte serce Matki Jezusa. Łeb konia jest czytelną częścią zaś rok 2010 to rok pierwszej Konnej Pielgrzymki.

Relacja z VII Konnej Pielgrzymki do Goja

Siódmego sierpnia o godzinie 12.30 z Doliny Neli k. dawnych kortów, wyruszyliśmy w siódmą Konną Pielgrzymkę do Goja. Zapoczątkowane w 2010 roku pielgrzymowanie, dziś staje się już zwyczajem miejscowych Miłośników koni. Ufam, że zwyczaj ten stanie się tradycją pielęgnowaną przez następne pokolenia.
Pielgrzymkę tworzymy my sami, stąd też każdy z nas stanowi ważne ogniwo. Każdy jest mile widziany i zaproszony do wspólnej modlitwy jak i do wspólnego tworzenia jeździeckiej atmosfery.
Pielgrzymka do Goja, ma szczególny charakter. Modlimy się o błogosławieństwo Boże dla pracy rolników, o szczęśliwe zbiory oraz o pokój na Świecie, gdyż takie intencje przyświecały naszym przodkom. Do tych intencji dołączamy naszą modlitwę, prosząc o Boże błogosławieństwo w pasji jeździeckiej. Modliliśmy się również za naszych zmarłych:
Pana Józefa Dzwonowskiego - Toszek,
Pana Joachima Biela - Zabrze,
Pana Tomasza Kosiorka – Pysowice,
Pana Krystiana Swolka – Zabrze,
Pana Scneidera – Wielowieś/ Bawaria,
Podczas pielgrzymki ogłoszony został 2017 Rokiem Świętego Huberta, z racji przypadającej 1290 rocznicy śmierci naszego Patrona i Orędownika. Inaugurację obchodów ogłoszono na 3 listopada br. w kościele św. Józefa w Zabrzu.
W tym roku, grupę jeźdźców konnych tworzyli Miłośnicy koni z Zabrza – Mikulczyc 2, Gliwic 1, Wielowsi 2, Pyskowic 2, Niekarmii 3, Toszka 2, Boguszyc 2, Wilkowiczek 1, Lublińca 1, Płużnicy 1, Żędowic 3, Radoni 1, Sarnowa 1. Natomiast powożący przyjechali do nas z Zabrza Mikulczyc 1, Byciny 1 – dwa konie, Ciochowic 1 – dwa konie, Czarkowa 1, Błotnicy Strzeleckiej 1, oraz jeden powóz „niezidentyfikowany”. Tak więc łącznie 22 par jeździeckich oraz 6 bryczek. Niestety zabrakło Pana Schneidera z Wielowsi i Bawarii jednocześnie, który w tym roku odszedł po nagrodę życia wiecznego. W tym też roku 3 osoby debiutowały w naszym dorocznym pielgrzymowaniu. Najmłodszą debiutantką była Kamila Podkowa z Toszka, jadąca aż z Niekarmii. Po raz pierwszy jechali również Tomasz Przybyła, reprezentujący nasze Stowarzyszenie oraz pan Jan Polednik vel. Hans, powożący bryczką. Gratulujemy!
Program wyglądał podobnie jak co roku. O godzinie 12.30 w eskorcie OSP Toszek i Ciochowice, wyruszyliśmy do Goja, by tam o godz. 13.30 sprawować Najświętszą Ofiarę Mszy Świętej. Po niej dekoracja pamiątkowym flots oraz zapowiedź pielgrzymki do grobu Św. Huberta w przyszłym roku. Po wspólnej modlitwie wyruszyliśmy do Toszka na spotkanie przy stole biesiadnym, gdzie mogliśmy skosztować dobrych wyrobów Pana Herberta Suchanka.
Podczas naszego pielgrzymowania zorganizowaliśmy mały kiermasz, którego dochód przeznaczony jest na zakup sztandaru Stowarzyszenia Miłośników Koni Hubertus. I tutaj otwieram całą listę podziękowań tym wszystkim, którzy przyczynili się to zorganizowania naszej Pielgrzymki.
Najpierw samym uczestnikom za przyjęcie zaproszenia oraz tworzenie wspólnej przepięknej atmosfery. Dalej, Strażakom OSP Toszek i Ciochowice, za każdy wkład w realizację naszego przedsięwzięcia. Państwu Czypczar z Zabrza z ramienia PCK, którzy służyli gotowością udzielenia I Pomocy – jeśli by trzeba było. Cieszyła nas obecność przedstawicieli Mediów, stąd też słowa podziękowania dla Redakcji TVT z Rybnika. By podkreślić wkład i zaangażowanie Wolontariuszy, którzy bardzo dużo siły i energii poświęcili w przygotowanie naszej pielgrzymki, dziękuję im na końcu by podkreślić ich pierwszeństwo: Trudzi – mojej mamie, Marcie i Matuszowi, Dawidowi, Joli i Mariuszowi. Serdecznie DZIĘKUJĘ za wszystko dobro. Nie jestem też wstanie wymienić wszystkich tych, którzy upiekli ciasto do „kawy”, więc DZIĘKUJĘ!!!
A co działo się przed pielgrzymką?
Oprócz przygotowań do wspólnej wędrówki oraz podjęcia Gości w Dolinie Neli, stworzyliśmy okazję do skorzystania z przejażdżek konnych oraz kilku zajęć z hipoterapii dla Emanuela, który świetni bawił się na końskim grzbiecie grając na rogu myśliwskim.
Uczestniczyliśmy również w festynie rodzinnym organizowanym na Oraczu. Ks. Rafał dał pokaz cięcia konno szablą ułańską oraz strzelania do balonów. Po nim daliśmy okazją do skorzystania swoich umiejętności w jazdy konnej.
Jak widać nasze pielgrzymowanie staje się okazją do radości nie tylko w sercach miłośników koni, ale i tych którzy razem z nami tworzą wspólnotę parafialną i społeczną.

Relacja z V Konnej Pielgrzymki do Goja

V Konna Pielgrzymka do Goja to nasz mały jubileusz. W tym roku ze względu na budowę drogi z Toszka do Wielowsi, jechaliśmy przez Oracze. Ta trasa była bardziej urokliwa, chociaż mniej atrakcyjna dla mieszkańców Toszka, którzy nas po drodze oczekiwali. Za wytrwałość dziękujemy.
W założeniach nasza pielgrzymka miała być międzynarodowa. Udało się! Gościliśmy Pana Karla Schneidera z Bawarii. Swoją obecnością zaszczycił nas ks. Biskup Gerard Kusz, który sprawował Eucharystię i wygłosił kazanie. Zauważył w nim wartość naszej wspólnoty, dobro działalności Duszpasterzy Miłośników Koni oraz potrzebę gromadzenia się i odnoszenia swojej pasji do Boga. Znany z poczucia humoru, ks. Biskup zauważył, że „głupek nie może wsiadać na konia”. Gościliśmy również ks. Dr Krzysztofa Dorna SDS – Kapelana środowisk jeździeckich z Wrocławia. Całą naszą Pielgrzymkę zauważyła Pani Redaktor Marta Janota, z TVP Katowice. Przedstawiając jej relacje w wieczornych Aktualnościach. W całej trasie towarzyszyła nam Orkiestra dęta ze Świbia ora pierwszy w historii Kowbojski Zespół Sygnalistów Myśliwskich.
Jak zwykle całą trasę przejazdu zabezpieczała nasza toszecka i ciochowicka Straż Pożarna a także Policja i grupa ratowników medycznych z PCK. Za trud włożony w działania z serca dziękuję.
Nasz mały Jubileusz był okazją do uczczenia wiernego udziału każdego z uczestników, którzy przez 5 pielgrzymek uczestniczyli konno. Wręczono im złote podkowy, które mają upamiętniać wierność pielgrzymce. Nagrodzono: Pana Józefa Poloczka, Wojciecha Kampę, Mariusza i Urszulę Sikora, Waldemara i Natalię Mosoń, Martin Kocur, Ks. Rafała Przybyła. „Złotą Podkowę” otrzymali również Ks. Biskup Gerard Kusz oraz przedstawiciel firmy „EKO MAX” z Gliwic, która to jest naszym wielkim darczyńcą. Każdy uczestnik pielgrzymi otrzymał pamiątkową przypinkę z logo naszego dzieła. Można było również skosztować wypieków w kształcie końskiego łba. Jeźdźcy i powożący otrzymali pamiątkowe kotyliony (flots) oraz woreczki poświęconego owsa.
Piękny prezent otrzymał od jeźdźców ks. Rafał Przybyła – organizator. Pani Jola Polednik oraz Pan Mariusz Sikora w imieniu wszystkich zgromadzonych wręczyli Duszpasterzowi pas z wygrawerowanym napisem na klamrze: Diecezjalny Duszpasterz Miłośników Koni.
W tym roku udział wzięli jeźdźcy i powożący z Bawarii, Zabrza, Gliwic, Błotnicy Strzeleckiej, Niekarmii, Poniszowic, Pyskowic, Byciny, Żędowic i Zawadzkiego. Łącznie 26 wierzchowców i 11 bryczek oraz około 300 osób uczestniczących we Mszy Świętej w kaplicy.
Wyruszyliśmy z Toszka z ul. M. Konopnickiej o 12.30, ruszyliśmy w kierunku Oracza a później Kotliszowic i do Goja. Po przyjeździe do Goja przywitał nas kustosz ks. Proboszcz Joachim Gądro. Następnie rozpoczęliśmy Mszę świętą. Po sprawowanej Eucharystii wręczono pamiątki oraz podziękowania, później wyruszyliśmy na skromny piknik do Toszka. Tam czekał na nas zespół „A Happy Day”, który dał nam dobrą porcję muzyki i zabawy. Bawiliśmy się do wieczora, przy dobrej muzyce ciastku i kawie. Nie było alkoholu. Chcemy pokazać, że bez niego tez można nieźle się bawić.
Nasza Pielgrzymka zrodziła tez już konkretne owoce. Pierwszym było powstanie Stowarzyszenia Miłośników Koni „Hubertus”, które to pozwala dzieciom i młodzieży poznawać konie.
Każdemu kto przyczynił się do powstania tego dzieła, z serca dziękuję. Przygotowania do Pielgrzymki trwają cały rok. Natomiast bezpośrednie przygotowania prawie cały tydzień ciężkiej pracy. Nie jestem wstanie wymienić wszystkiego i wszystkich. Bardzo cieszy jak ludzie solidaryzują się dla konkretnego działania.
Foto relacje oraz filmy umieszczone są w naszej galerii. Serdecznie zapraszam.

Jak powstała?

Pomysł pielgrzymki zrodził się w marcu 2010 roku, na procesji konnej „Osterreiten” w Żędowicach.
Zapytałem wtedy poznanych chłopów, czy byliby zainteresowani letnią konną pielgrzymką. Propozycja została ochoczo przyjęta. Odtąd starałem się „coś” zorganizować. Ustalono datę 25 lipca bowiem w I niedzielę tego miesiąca, jest w Goju odpust ku czci Matki Bożej. Oczywistym jest fakt iż obecność koni na odpuście nie jest pożądana ze względów bezpieczeństwa. Stąd też nasza pielgrzymka jest obchodzona później, choć ściśle związana z Odpustem. Obraz w Goju przedstawia Pietę Maryi trzymającej Jezusa, a jej serce przebija 7 mieczy, które są symbolami 7 boleści, które to zapowiedział Symeon. Siedem Boleści Maryi to: proroctwo Symeona, ucieczka do Egiptu, zagubienie Jezusa podczas pielgrzymki do Jerozolimy, spotkanie na drodze krzyżowej, śmierć Pana Jezusa na krzyżu, zdjęcie z krzyża, złożenie do grobu W sam odpust nie możemy wjechać do Goja, ze względów organizacyjnych oraz bezpieczeństwa, zarówno jeźdźców, innych pielgrzymów i koni. Dlatego właśnie spotykamy się w Goju w lipcu abyśmy i my jako rodzina miłośników koni, mogli oddać Jej cześć i uzyskać odpust. Dlatego też, warto aby w tym dniu, być w stanie łaski uświęcającej. Wiem, że wielu, nie afiszując się z tym, bardzo poważnie do tej sprawy podchodzi. Słyszałem nawet piękne świadectwo: „jedziemy na pielgrzymkę, więc powinnam jechać z czystym sercem”. Dobre słowa i dziękuję za nie! Leży mi na sercu, abyśmy wszyscy razem odkryli tu Boga, z którym warto przebywać, z którym warto mieć więź. Jezus nauczył swych uczniów modlitwy Ojcze nasz. W tej modlitwie pozwolił nam zwracać się do Boga, jak do własnego Ojca. Tym samym dał nam relacje, które są bardzo intymnymi. Jeśli więc Jezus dał nam taki dar, to nie powinniśmy pozwolić na to by nasz Tata był bezdomny! Jego pragnieniem jest aby być Bogiem z nami – Emmanuelem. Puka do naszych drzwi, jeśli ktoś posłyszy Jego głos i drzwi otworzy, On wejdzie do niego i będzie z nim wieczerzał. To wspólne biesiadowanie, ta wspólna wieczerza jest okazją by poznać Boga. Zwykle Bóg kojarzy się z wymaganiami, z Dekalogiem, z rzekomym ograniczeniem naszej wolności i rozsądku. Jeśli jednak poznamy lepiej Boga, przez Jezusa Chrystusa, wówczas zobaczymy w Nim, kogoś kto chce wyciągnąć człowieka z niewoli samych siebie. Słusznym jest Chrystusowe porównanie Boga jako do Ojca, gdyż w tym słowie zawiera się miłość i sprawiedliwość, zaufanie i kierownictwo. Już u początków stworzenia, Bóg widział relacje z człowiekiem jako relacje z partnerem w tworzeniu świata. Jednak przez grzech te relacje zostały zerwane. Kłamstwo szatana tak mocno utkwiło w sercu człowieka, że ten ostatni żyje nim po dziś dzień. Dopiero głębsze przylgnięcie do Jezusa jest jedyną drogą do odkrycia jakim naprawdę jest Bóg. Tylko wtedy mogę zerwać ze stereotypem, iż Bóg jest Bogiem wymagań, Bóg jest Bogiem sprawiedliwości, jest Bogiem nie rychliwym ale sprawiedliwym.


Pierwsze kroki:

Wraz z Renatą Kuciejczyk z Lublińca, wybraliśmy się na rajd z Sadowa do Toszka, właściwie było to już nasze pielgrzymowanie. Po przybyciu do stajni Wojtka Kampy, próbowaliśmy organizować innych chętnych, którzy chcieliby jechać konno do Goja. Lotem błyskawicy rozeszła się wieść o korowodzie konnym. Marta Swolany powiedziała Monice Czyżowicz, Monika dała znać swoim znajomym. Pan Marcin Kocur powiadomił swoich znajomych. Odnaleźliśmy naszych znajomych z Żędowic. Ci na wieść o pielgrzymce zapraszali siebie nawzajem. Razem z Chłopami z Żędowic przyjechał jeszcze Mariusz Sikora z mamą z Radoni. W Toszku dołączył również Pan Poloczek z Ciochowic. Pięknym gestem było pożyczanie koni. Osoby, które chciały jechać a nie mają koni, mogli je pożyczyć. Wojtek pożyczył Renacie i Robertowi, Monika Marcie, Pani Patrycja z Niekarmii pożyczyła Ani.

Rola Pana Dzwonowskiego:

Z wielką radością przyjął zaproszenie Pan Józef Dzwonowski. Jako najstarszy hodowca koni brał udział we Mszy Świętej.
Jak się potem okazało była to Jego I i ostatnia pielgrzymka konna do Goja, bowiem 24 grudnia 2010 zmarł. Po przeżyciu 94 lat odszedł po nagrodę życia wiecznego.
Dlaczego o nim wspominam? Bowiem ten człowiek wszczepił mi miłość do koni. Nauczył mnie, że koń stanowi członka rodziny.
Nie mam na myśli tutaj przesadnego traktowania konia, jak chcą tego zwolennicy myśli iż koń ma duszę nieśmiertelną.
Koń dla Pana Józefa był po prostu żywicielem. To koń ciągnął pług, kultywator i brony, którymi to uprawiało się pole,
na którym potem rosła pszenica. Tym samym to koń stał u początku chleba powszedniego. Stąd też ogromny szacunek do tego zwierzęcia.
„Dziadek” pokazał mi również inne wartości. Pomógł mi odkryć powołanie do kapłaństwa i pokazał, że warto traktować Boga jako Ojca.
Tym samym ukazał, że hobby – jazda konna i inne, nie mogą być w życiu człowieka najważniejsze, gdyż jeśli Bóg odejdzie na dalszy plan,
nic nie będzie dawało satysfakcji. Jeśli zabraknie Boga, wszędzie wejdzie zazdrość, wzajemne dokazywanie i wyniosłość. Brak Boga,
a tym samym brak pewnych zasad i moralności, sprawił, że nie jedna stajnia, wspólnota, grupa ludzi rozpadła się albo wegetuje.
Natomiast przylgnięcie do Boga daje prawdziwy pokój i szacunek względem człowieka. Bowiem człowiek wierzący nie potrafi jednocześnie składać rąk do modlitwy
a zarazem fałszywie oskarżać, i wbijać przysłowiowy nuż w plecy.
Wraz z Moniką Czyżowicz i Renatą Kuciejczyk, jako wotum wdzięczności pojechaliśmy końmi na pogrzeb „Dziadka”. Jak przystało na hodowcy koni,
również i te, które kochał były na Jego pogrzebie. Może mało kto wie, ale jest taka tradycja, że jeśli umrze jeździec, to w kondukcie żałobnym prowadzony jest osiodłany koń,
jednak bez jeźdźca. Tradycje te warto poznawać i podtrzymywać.

Udział w liczbach

W ciągu dwóch lat, a tym samym już na III pielgrzymce, liczba jeźdźców i powożących, przekroczyła 50 osób. Jest to niewiarygodny wynik.
W 2010 roku, kiedy odbyła się I pielgrzymka udział wzięło 21 jeźdźców i zaprzęgów. W 2011 roku, udział wzięło 27 uczestników oraz liczni zebrani w samej kaplicy w Goju.
W III pielgrzymce wzięło udział 51 koni wierzchowych wraz z powozami. W 2013 podczas IV Konnej Pielgrzymki do Goja udział wzięło 42 pary.

Zapraszam do zobaczenia relacji w GALERII

REGULAMIN PIELGRZYMKI

1. Pielgrzymce przewodnicy krzyż w towarzystwie chorągwi pielgrzymki i naszego patrona św. Huberta. Za nimi ksiądz, później bryczki i konie wierzchowe.
2. Podstawowym krokiem jest stęp, w uzasadnionych sytuacjach kłus, po uprzednim sygnale. Zakazuje się galopu i innych wyczynowych „pokazów”. Nie przekraczamy osi jezdni i nie wyprzedzamy. Każdy uczestnik zobowiązany jest do zachowania bezpiecznej odległości, zarówno z boku jak i z przodu konia. Jazda powinna być rytmiczna, w razie potrzeby należy ponaglić konia jednak nie doprowadzać do tego by jazda polegała na ciągłym stępowaniu/kłusowaniu.
3. Na całej pielgrzymce ZAKAZUJE się spożywania alkoholu. Natomiast od rozpoczęcia w Toszku aż do zakończenia w tym samym miejscu, ZAKAZUJE palenia tytoniu w różnych formach (papierosy, cygara, fajki) używania słów wulgarnych. Na Mszy świętej bierzemy czynny udział, nie przeszkadzajmy innym w uczestnictwie w ofierze Pana Jezusa. Dlatego bardzo proszę aby nie rozmawiać podczas mszy świętej. Na rozmowy, wymianę spostrzeżeń, wspomnień, jest czas podczas dojazdu do Goja. W grupie ustanowieni są porządkowi, którzy są odpowiedzialni za porządek. Mają oni prawo i obowiązek do napomnienia zarówno jeśli chodzi o w/w zasady jak i ułożenie koni. Porządkowi są również odpowiedzialni za ustawienie koni na miejscu. Dlatego każde słowo, polecenie porządkowego jest wiążące.
4. W grupie nie ma wyjątków. Nie ma czegoś takiego jak: „ja tylko napije się piwa”. Jedziemy razem. Wszystko też ma swój czas. Jest czas rozmowy i czas milczenia, czas pojenia koni i czas odpoczynku zwierząt. Jeśli jednak osoba rozbije porządek, zaraz za nim pójdą kolejne osoby. Jak widać jest nas coraz więcej. I to cieszy, ale tym samym musimy ustalić pewnego rodzaju zasady.
5. W goju, nastąpi usytuowanie koni i powozów. Plan przewiduje ustawienie najpierw bryczek prostopadle do kaplicy. Należy wziąć taki łuk, aby móc ustawić powozy jak najbliżej siebie. Kierujący ruchem pozwolą wjechać następnej bryczce dopiero po ustawieniu wcześniejszej. Tak aby móc ewentualnie manewrować. Następnie ustawiane będą konie wierzchowe, według porządku pokazanego na rysunku. Zakazuje się wjeżdżania na pola położone wokół kaplicy.
6. Następnie przedstawienie (skąd jesteś, imię i nazwisko, imię konia, stajnia i miejscowość, skąd ty jesteś i ewentualnie skąd masz konia) dekoracja flots, Msza Święta, ogłoszenia, wspólne zdjęcie w miarę możliwości, napojenie koni (konie poimy po Mszy świętej).
7. Warto, aby konie były podkute z hacelami na asfalt, przynajmniej na przednie nogi, ze względu na nawierzchnię drogi.
8. Proszę o oznakowanie czerwoną wstążką w ogonie koni, o których wiemy, że mają tendencję do kopania innych.
9. Jest możliwość ubezpieczenia jazdy konnej od Odpowiedzialności Cywilnej w życiu prywatnym w klauzulą jazda konna. Ubezpieczenie to obejmuje wszelkie szkody materialne jakie może poczynić koń (zniszczone mienie, uszkodzone auto Itd.). 2012 roku koszt takiego ubezpieczenie to 70 zł na 200000 zł. Niestety nie można naszej pielgrzymki ubezpieczyć w całości. Dlatego trzeba pomyśleć o indywidualnym ubezpieczeniu. Ubezpieczenie NW jest możliwe dlatego tez ono będzie wykupione. 10. Wszelkie pomysły co do organizacji pielgrzymki jak i tego co po niej nastąpi, są mile widziane. Jednak nie później jak do wyznaczonego dnia.
11. Sięgnijmy jeszcze do przepisów ruchu drogowego, które mówią o obecności koni na drogach publicznych.
"Jazda konna po ulicy jest możliwa, ale szykując się do takiej musimy pamiętać o licznych obwarowaniach prawnych – nie zapominajmy, że zasady takiej jazdy określa prawo o ruchu drogowym. Na początek zatem kilka przepisów.
Jak mówi art. 35.1 Jazda wierzchem i pędzenie zwierząt powinny się odbywać po drodze przeznaczonej do pędzenia zwierząt. W razie braku takiej drogi jazda wierzchem i pędzenie zwierząt mogą odbywać się po poboczu, a jeżeli brak jest pobocza - po jezdni. Ustęp 2 mówi zaś o tym, że do jazdy wierzchem i pędzenia zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy art. 34 ust. 1 i 2 oraz przepisy o ruchu pojazdów. Zgodnie z prawem zabroniona jest jazda wierzchem gdy koń jest bez uzdy, obok innego uczestnika ruchu na jezdni, po drodze oznaczonej znakami z numerem drogi międzynarodowej oraz po drodze, na której obowiązuje zakaz ruchu pojazdów zaprzęgowych; po drodze twardej w okresie niedostatecznej widoczności oraz po drodze twardej osobie w wieku poniżej 17 lat.
Nasza Pielgrzymka jest zabezpieczona przez odpowiednie służby nie mniej jednak należy pamiętać, że nawet zabezpieczenie Policji i Straży Pożarnej, nie zapewni bezpieczeństwa jeśli my sami nie zatroszczymy się o nie.

Owoce Konnej Pielgrzymki

Każde dzieło, jesli jest tylko dzielem Bożym, przynosi dobre owoce. Pośrednią konsekwencją I konnej pielgrzymki, jest powstanie naszego Stowarzyszenia. To właśnie to Towarzystwo, jest DZIEŁEM KONNEJ PIELGRZYMKI DO GOJA. W dalszym jednak planie, owocem naszego Pielgrzymowania jest upowszechnianie kultury jeździeckiej wśród dzieci i młodzieży, osób dorosłych oraz niepełnosprawnych. Naszym zamiarem, jest takie działanie, aby umożliwić osobom zainteresowanym zdobywanie umiejętności jeździeckich. Wszystkich więc zainteresowanych zapraszam do kontaktu.

Charytatywność naszego Dzieła

Jakiś czas temu, do pewnego działania zainspirowała mnie grupa Ułanów spod Krakowa. Zorganizowali tam Mikołaja dla biednych dzieci. Podobną inicjatywe podejmuja motocykliści. Pomyślałem, że również miłośnicy koni mogliby sie przyczynić do takiej dobroczynności. Stąd też w czasie pielgrzymki zebrana kolekta bedzie przeznaczona na zorganizwanie Mikołaja dla Ośrodka, który tej pomocy potrzebuje. Pozdrawiam, Ks. Rafał.

W tym roku zmiana trasy - wyjatkowo!

W tym roku musimy jednak jechac inną drogą. Ze względu na remont drogi do Wielowsi, pojedziemy przez Sarnów. Za boiskiem skręcimy w prawo drogą aż do Kotliszowic. Następnie za torami w lewo aż do Goja. Towarzyszyć nam będzię Orkiestra dęta z Radonii. Zapraszajcie swoich znajomych, Gości, nie tylko jeżdzących konno, ale i tych którym odpowiada taka forma wypoczynku.

OD 2015 roku NOWY TERMIN

Od przyszłego roku czyli od 2015, tym samym od VI Konnej Pielgrzymki do Goja zmieni się termin naszego wydarzenia. Pojedziemy w pierwszą niedzielę miesiąca sierpnia. Zmiana ta podyktowana jest udziałem wielu jeźdzców w tradycyjnych obchodach ku czci Św. Anny. Te dwie uroczystości - dla wielu bardzo ważne - nakładają się nawzajem, w tych samych terminach. Wychodząc na przód uczestnikom pielgrzymek, Organizatorzy podjęli uchwałę o zmianie terminu. Innym argumentem jest nadzieja na ścierniska, które - liczymy na to, będą prędzej niż w lipcu.

Okolicznościowa naklejka

W tym roku, nasza konna pilegrzymka odbędzie się poraz piąty. Z tej okazji postanowiliśmy wydać okolicznosciową naklejkę. Poniżej jej prezentacja: